Historia i test obiektywu Sony FE Zeiss Sonnar 55mm f1.8 0
Historia i test obiektywu Sony FE Zeiss Sonnar 55mm f1.8

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W 2021 roku oczywistym faktem jest dominacja konstrukcji bezusterkowych. Ich pojawienie się umożliwiło powstanie nowoczesnych, obliczonych na nowo obiektywów, w tym obiektywów standardowych. Takie nowoczesne modele są już dostępne i produkowane przez wiele firm, w tym przez firmy niezależne - częściowo zainspirowane tą konstrukcją. Należy jednak pamiętać, że obiektyw Sony FE Zeiss Sonnar 55mm f/1,8 był zdecydowanym prekursorem nowoczesnej optyki, a jego parametry wciąż plasują go w ścisłej czołówce szkieł przeznaczonych do korpusów bezlusterkowych Sony.

Projekt tego obiektywu oparto na obiektywie dalmierzowym Sonnar bowiem powstawał w czasach dominacji dalmierzowych Contax,ów
w latach 20-stych XX wieku. 
To zaczerpnięcie stało się możliwe z chwilą, gdy nie trzeba było omijać skomplikowanymi obliczeniami komory lustra. Większość konstrukcji standardowych obiektywów 50mm oparta była na budowie obiektywu Zeiss Planar. Jeśli się zastanowić,
to większość standardów na rynku, opartych jest o wywodzącego

się z obiektywu Gausa  Planara.


Kilka nazw obiektywów, pochodzących z fabryki Carl Zeiss, każdy miłośnik fotografii zna, lub o nich słyszał. Tessar, Planar, Sonnar 
to produkty najbardziej popularne. Biogon, Distagon, Flektogon, Biotar czy Hologon, nieco mniej. Nie o wszystkich, rzecz jasna wspomnimy. Skoncentrujmy się na okolicznościach powstania obiektywu Sonnar. Powstał jako najmłodszy po obiektywach Planar (1896) i Tessar (1902).

Zaprojektował go Dr. Ludwig Bertele, a w 1929 roku został opatentowany, jako obiektyw o dużej jasności. Nazwa Sonnar była wypadkową nazwy miejscowości Sontheim (posiadająca w herbie słońce), w której znajdowała się fabryka (jeszcze nie był to Zeiss Ikon) i określenia „słoneczny” - Sonne. W sumie Pan Bertele, przez kilkanaście lat zaprojektował kilkanaście Sonnar`ów, o ogniskowych od 50 do 300 milimetrów, w tym sławny Olympia Sonnar z 1936 roku — obiektyw o ogniskowej 180mm i świetle 2,8Obiektyw ten zademonstrował światu nieprawdopodobną, jak na tamte czasy jakość i piękne rozmycie obszarów nieostrych. Już wówczas okazało się, że każdy Sonnar, dzięki swojej budowie posiada, pewne, szczególne właściwości. Jego budowa (w pierwszych projektach to 6 elementów
w 3 grupach i jasność 2,0)
, przyczyniała się co prawda do powstawania aberracji (później starano się eliminować to zjawisko i powstała konstrukcja złożona 
7 elementów w trzech grupach, o jasności 1,5), ale poprzez zmniejszoną ilość stycznych szkło-powietrze, zyskiwał na kontraście i zmniejszał odblaski (w stosunku do Tessar`a czy Planar`a).

Tu dochodzimy do sedna. Konstrukcja optyczna, tego obiektywu, dla najkrótszych dla niego ogniskowych (35mm i 50mm), wymusza duże zbliżenie ostatniej soczewki do powierzchni światłoczułej. Jest więc to, typowy obiektyw przeznaczony do kamer, nie będących lustrzankami. Powstał w końcu jako szkło, dla dalmierzowego Contaxa. Jedynie dłuższe ogniskowe (135mm, 180mm, 200mm, 250mm, 200mm) mogły być projektowane do lustrzanek. Jednym z najlepszych szkieł jest Carl Zeiss Sonnar 1,8 135mm, ale słynne enerdowskie Sonnar`y 180mm, również posiadały opinię obiektywów bardzo dobrych. O dojrzałości inżynierów projektujących szkła dla serii 7, świadczy fakt ponownego wykorzystania Sonnar`a, w sytuacji, gdy to tylko było możliwe (czytaj — gdy usunięto lustro).

Oczywiście, obliczony na nowo obiektyw Sony FE Zeiss Sonnar 55mm f/1,8 posiada elementy asferyczne, poprawiające jakość obrazu w całym polu i sporo odbiega od swych pierwowzorów, ale to ciągle Sonnar. Wykorzystanie dobrego projektu sprzed lat i stworzenie w oparciu
o niego standardu, to bardo przemyślany krok. Sonnar tworzy piękne rozmycia, jest obiektywem kontrastowym i ostrym. Wsparty najnowszymi technologiami, takimi jak soczewki asferyczne i powłoki T-Star, obiecuje bardzo wiele. Zwłaszcza przy jasności f/1,8.

 

Chcemy przybliżyć Wam tę konstrukcję i rekomendować ją jako najlepszy wybór obiektywu standardowego do pełnoklatkowych bezlusterkowców Sony A7/9/1. Opinia realnego użytkownika może być najlepszą wskazówką, a my ten obiektyw bardzo dobrze znamy
i cenimy.

 

Budowa mechaniczna

 

Bardzo solidna. Nie taka, jaką znamy z obiektywуw Zeiss ZM czy Leica M, gdzie mosiądz określa wagę, a manualne pierścienie przysłony
i ostrości wyznaczają jakość samą w sobie. Podobne do tych wrażenia czekają zapewne na nabywców manualnych konstrukcji Loxia do systemu Sony E. Tu mamy metalową obudowęmetalowy pierścień ustawiania ostrości oraz częściowo metalową osłonę przeciwsłoneczną. Całość o wymiarach 64,4x70,5mm i wadze 281gram. Tu zatrzymajmy się na chwilę. Obiektyw AF-S Nikkor 50 mm f/1,8 G ma rozmiary 73 x 52,5 i wagę 190 gram. Sonnar waży o 91 gram więcej, chociaż Nikkor jest wizualnie wyraźnie „grubszy” poprzez większą średnicę i krótszą obudowę, a odpowiednik Canon`a — obiektyw Canon EF 50mm f/1.8 II jest bardzo zbliżony do Nikkora chociaż o 60 gram lżejszym (68,2 x 41 mm, 130 gram), a tym samym o 151 gram lżejszym od Sonnara.

 

Testowany obiektyw na tle konkurencji wypada „dziwnie”, przez swój stosunek długości - do średnicy. Jest nietypową konstrukcją, która odstaje wyraźnie od wymienionych klasyków, ale to dlatego, że optycznie jest Sonnarem. Jest cięższy od nich, ale wizualnie wygląda na smuklejszy i lżejszy. Po wzięciu go do ręki, czujemy słuszną masę profesjonalnej konstrukcjiObiektyw jest metalowy, nie ma na nim właściwie, żadnych ozdobników. Jedynie małe przetłoczenie zwiększające nieco średnicę i logo Zeiss. Pierścień ostrości również metalowyprecyzyjnie frezowany. Porusza się luźniej niż konstrukcje manualne, ale z wystarczającym oporem. To, że w obiektywach Zeiss`a dla Sony nie używa się gumy jest wielką zaletą. To właśnie elementy gumowe obiektywów najszybciej tracą świeży wygląd. Osłona przeciwsłonecznamocowana bagnetowo jest wykonana z metalu, ale jej mocowanie i obrys zewnętrzny
z tworzywa
. Zakładając ją, czujemy masę i chłód metalu i zauważamy, że obiektyw staje się bardzo długi. Sony FE Zeiss Sonnar 55mm f/1,8 nie przypomina żadnej standardowej pięćdziesiątki. Obiektyw jest uszczelniony i wykonany bardzo precyzyjnie. Otoczenie bagnetu, styków elektroniki i nade wszystko prostokątny otwór osłaniający tylną soczewkę, są na najwyższym poziomie i świadczą o bardzo świadomym zaprojektowaniu całości.

 

Średnica gwintu filtra 49mm to standard w świecie bezlusterkowców i dalmierzy, ale w zestawieniu ze średnicą 58mm Nikkora wydaje się maleńka. Taką średnicę miały kiedyś filtry do manualnych analogów. Niestety wadą jest zastosowanie bagnetowej osłony, ponieważ utrudnia ona korzystanie z filtra polaryzacyjnego (co jest wadą bardzo dużej ilości współczesnych obiektywów).

Podsumowując — poza (co prawda dobrze dopasowaną) osłoną przeciwsłoneczną, która jednak nie pozwala wygodnie korzystać z filtrów polaryzacyjnych, uważamy budowę tego obiektywu za wzorową. Nie dziwi to ze względu na producenta i inne, wcześniejsze konstrukcje, które wykonał dla Sony. Na tle konkurencji może stanowić wzór i inne systemy mogłyby się zainspirować jego budową, co z pewnością znalazłoby uznanie nabywców. Niestety konkurencja ze świata lustrzanek musi opierać się na bazie obiektywów nawiązujących do konstrukcji Gaussa. Mała odległość ostatniej soczewki od płaszczyzny matrycy, uniemożliwia stosowanie podobnego układu optycznego w lustrzankach. Nie ma tu oczywiście zbędnych luzów. Wszystko jest dobrze spasowane i osadzone. Założenie tego obiektywu na korpus Sony E, daje poczucie stworzenia profesjonalnego narzędzia gotowego do pracy. Wspaniały zestaw.

 

Budowa optyczna

 

Siedem soczewek w pięciu grupach. To zmodyfikowany i obliczony na nowo Sonnar. Nietypowa budowa przejawia się w dwóch aspektach. Po pierwsze przednia soczewka. W ostatnim dziesięcioleciu pojawiło się kilka konstrukcji optycznych (pierwsza była chyba Leica), które jako pierwszy element wykorzystywały wklęsłą soczewkę.

 

Tu mamy do czynienia także z tego typu konstrukcją. To dziwne — ale skoro odpłaca się nam bardzo wysoką korekcją wad optycznych — to dobrze. Drugim, wartym zainteresowania aspektem jest przysłonaumieszczona bliżej pierwszego zespołu soczewek, co powoduje, że bardzo wyraźnie widzimy listki przysłony. Wręcz stają się one cechą charakterystyczną tego obiektywu i nie można go pomylić z żadnym innym. Listków przysłony mamy tu 9, co skutkuje bardzo kształtnymi plamami rozmytych świateł. Co ciekawe — po odłączeniu obiektywu od aparatu — listki zawsze przymykają się. Obiektyw „w stanie spoczynku” bardzo ładnie eksponuje mechanizm przesłony. Od układu optycznego Sonnara otrzymujemy w obrazie bardzo aksamitny, zupełnie uspokojony bokeh, co wpływa na odbiór całego obrazu. Przednia soczewka oczywiście pozostaje nieruchoma podczas ogniskowania. Na zakończenie wpada dodać, że powłoki T-Starpatent Carla Zeissa — sprawiają, że praca całego układu pod światło jest rewelacyjna i bardzo odporna na refleksy i spadek kontrastu.

 

Nastawianie ostrości

trybie AF — odbywa się całkowicie bezszmerowo. Nie jest rejestrowane nawet przez mikrofon kamery podczas nagrań video! Odbywa się szybko i precyzyjnie — chociaż to, mocno zależy od wybranego w kamerze zakresu pracy czujnika AF. Zakres ruchu realizowany przez silnik wydaje się bardzo krótki. Nastawianie manualne ostrości jest rozwiązane bardzo efektownie. Pierścień obraca się o 360 stopni i można nim kręcić cały czas, ale przejście na manualne ostrzenie powoduje, że obiektyw nagle zmienia przełożenie, a tym samym wydłuża drogę elementów optycznych. Aby bez silnika nastawić ostrość musimy nieco dłużej niż zwykle kręcić pierścieniem nastawiana ostrości. Pierścień jest tylko przełącznikiem, niepołączonym mechanicznie z układami soczewek. Genialne.

Jakość obrazu

Jest referencyjna w klasie ogniskowych 50mm. Jest to obiektyw lepszy od Planarów f1,4 50mm i f2 50mm Makrom, a te są lepsze
od standardów Canona 
czy Nikona. Myślę, że Sonnar mуgłby konkurować z obiektywami Leica M oraz z Otusem i może Sigmą ART.

 

Tak naprawdę, to ten obiektyw może konkurować pod względem jakości z Planarem 2 50 Macro (oczywiście nie we wszystkich odległościach przedmiotowych),
ale jest od niego lepszy. Cenowo jest droższy trzykrotnie od konstrukcji 1,4 i sześciokrotnie od 1,8 - więc to, że jest lepszy nie dziwi. Kosztuje dwa razy więcej niż Planar 1,4 50 ZE
i tyle samo co Planar 2 50 Macro.

Co najbardziej przekonuje do tego obiektywuPerfekcyjna ostrość, której nic nie można zarzucić. W praktyce przysłonę wybiera się jedynie dla uzyskania zadanej głębi ostrości, a nie wzrostu jakości fotografii. Praca na otwartej przysłonie nie pogarsza jakości obrazu 
w większym stopniu (czytaj na tyle

aby nie nadawał się do komercyjnego zastosowania), a przymknięcie do 2 lub 2,2 daje już bardzo wysoką — by nie rzec — maksymalną jakość. Ważnym aspektem jakości jest plastyka obrazu. Zwłaszcza na otwartej przysłonie. Wizualna kultura nieostrego planu, pięknie podkreśla właściwy obiekt. Nieostrości są jedwabiste. Jedno jest pewne. W zestawieniu z korpusem Sony E, to referencyjne szkło. Może stanowić wzór dla innych obiektywów.

Wart każdej wydanej złotówki - chociaż wydaje się, że wiele tychże trzeba wydać, aby go nabyć. Fotografując nim można mieć pewność satysfakcjonujących rezultatów. A to najważniejsze. Wspaniałe narzędzie pracy.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium